|
|
W Zimbabwe absolwenci szkół średnich będą musieli
wstąpić do milicji
Prezydent Robert Mugabe zamierza wprowadzić dla
wszystkich absolwentów szkół średnich obowiązek służby w paramilitarnych
młodzieżowych oddziałach milicji rządzącej partii ZANU
Jak donosi wtorkowa prorządowa gazeta "Herald", w trosce
o podniesienie patriotyzmu zimbabweńskiej młodzieży, a także po to, by
chronić ją przed cudzoziemskimi "łowcami głów" (poszukiwaczami talentów),
rząd prezydenta Mugabe wpadł na pomysł, by wszystkich absolwentów szkół
średnich natychmiast po uzyskaniu dyplomu kierować do służby w młodzieżowych
milicjach. Ci, którzy jej nie zaliczą, nie mają co marzyć o studiach na
uczelniach wyższych ani o pracy w sektorze publicznym. Nawet przy
przyjmowaniu na podyplomowe studia specjalistyczne, np. nauczycielskie,
preferowani będą ci kandydaci, którzy zaliczą służbę w milicjach.
Wprowadzając podobny obowiązek, prezydent przeżywającego
najpoważniejszy w historii kryzys gospodarczy Zimbabwe liczy na rozwiązanie
za jednym zamachem kilku problemów. Wysyłając młodzież do służby w
milicjach, opóźni jej pojawienie się na rynku pracy, na którym liczba
poszukujących zajęcia od dawna jest kilkunastokrotnie wyższa od liczby
miejsc pracy. Bezrobotna i wykształcona młodzież, obwiniając władze o swoją
beznadziejną sytuację, zasilała w ostatnich latach szeregi opozycji
politycznej. Wcielona do prorządowych milicji nie tylko nie będzie mogła
wspierać opozycji, ale będzie musiała ją zwalczać.
Wiosną w czasie kampanii przed zwycięskimi dla Mugabe wyborami
prezydenckimi młodzieżowe milicje rozpędzały wiece opozycji, tłukły pałkami
ich przywódców i terroryzowały wsie, zabraniając prowadzenia tam kampanii
przez dysydentów.
Rozwiązanie milicji jest pierwszym i podstawowym warunkiem opozycji
przed rozpoczęciem jakichkolwiek rozmów z władzami w sprawie pojednania
narodowego.
Przeciwnicy prezydenta uważają, że nie potrafiąc sobie poradzić z
krachem gospodarczym, Mugabe sięgnął po rasizm, by odwrócić uwagę
współobywateli od własnej niekompetencji i bezradności. Odwróceniu uwagi
służyć ma między innymi wymuszona i prowadzona w pośpiechu reforma rolna
polegająca na wywłaszczaniu białych farmerów. Opozycjoniści twierdzą, że
jeśli kampania przeciwko białym nie spacyfikuje nastrojów społecznych,
Mugabe weźmie przykład z dawnego dyktatora Ugandy Idiego Amina Dady i na
następną ofiarę wybierze sobie Azjatów, tradycyjnie dominujących w handlu,
rzemiośle i drobnym przemyśle. W walce przeciwko białym i Azjatom prorządowe
młodzieżowe milicje znajdą się na pierwszej linii.
Najsilniejsza z opozycyjnych partii, Ruch na Rzecz Demokratycznej
Zmiany, który, gdyby nie oszustwa rządzącej ZANU, wygrałby zarówno wybory
parlamentarne w roku 2000, jak prezydenckie w marcu, ostrzega, że obawiając
się głodowych strajków i zamieszek, Mugabe myśli o prewencyjnym wprowadzeniu
stanu wyjątkowego.
W specjalnym oświadczeniu, opublikowanym w środę w "Heraldzie",
zimbabweńska policja oskarżyła opozycję o gospodarczy sabotaż. - To
oczywiste, że podstawową przyczyną obecnych trudności jest działalność
opozycyjnych sabotażystów, którzy złośliwie usiłują zdyskredytować prawowity
rząd kraju - stwierdza oświadczenie policji. - Plany szkodników zakładają
wywołanie sztucznego braku żywności na rynku, co popchnęłoby masy do
zbiorowych rabunków i łamania prawa. Opozycja gotowa jest pogrążyć kraj w
anarchii, byle tylko obalić legalny rząd i samej przejąć władzę.
Z zimbabweńskich sklepów już dawno zniknęły mąka kukurydziana, olej
spożywczy, mleko, sól. Rzadkością jest nawet chleb. Żywność dostępna jest
jedynie na targowiskach. Według szacunków zagranicznych organizacji
humanitarnych w tym roku głód może zagrozić połowie 12-milionowej ludności
Zimbabwe, kraju, który jeszcze niedawno był rolniczym zagłębiem południa
Afryki i eksporterem żywności.
Aby zaradzić gospodarczemu upadkowi i anarchii,
policja wzywa rząd, by dał jej dodatkowe uprawnienia, a sam całkowicie
przejął produkcję i dystrybucję żywności, a także zapewnił, że dyrektorami
państwowych fabryk spożywczych byli wyłącznie "zimbabweńscy patrioci".
Policja zapowiada, że wystawi patrole na wszystkich drogach kraju, by
wyłapywać spekulantów usiłujących dorobić się na czarnym rynku i wywozić
żywność za granicę. W ubiegłym tygodniu Mugabe zagroził, że będzie
konfiskować mienie firm podejrzewanych o chomikowanie żywności.
[Pokaż komentarze]
|
[Dodaj komentarz]
pochodzenie:
2002r.
gazeta.pl |
|