|
|
Jak wychować syna ?
Dorota Bodnar
Coraz mniej zgadzamy się co do tego, w jaki sposób
wychowywać nasze dzieci, szczególnie - syna.
Mamy dwójkę dzieci: czteroletnią córeczkę i synka, który jest w trzeciej
klasie. Kiedy wychodziłam za mąż, mój narzeczony był studentem matematyki o
ambicjach naukowych, interesował się filozofią. Dziś ma wysokie stanowisko w
dużej firmie informatycznej. Zapewnia nam to bardzo dobre warunki, ale mam
wrażenie, że ta praca i ludzie, z jakimi ma tam do czynienia, bardzo go
zmieniła. Stał się twardy, bezwzględny, nawet trochę cyniczny.
Coraz mniej zgadzamy się co do tego, w jaki sposób wychowywać nasze dzieci,
szczególnie - syna. Nasz synek wydaje mi się dzieckiem wrażliwym: dużo
czyta, z zajęć pozalekcyjnych najbardziej lubi teatr, często zadaje mi tak
głębokie pytania "o życiu", że muszę się porządnie nagłowić, co mu
odpowiedzieć... Cieszę się z tego, że nie bije kolegów i nie spędza całego
wolnego czasu przed komputerem czy "na trzepaku". Z drugiej strony nie
chciałabym go wychować na jakiegoś niedostosowanego społecznie dziwaka.
Dlatego chcemy, by był np. wysportowany: zapisaliśmy go na basen i judo.
Natomiast trudno mi się pogodzić z zasadami, jakie mąż chciałby wpoić
naszemu synkowi, które można streścić do słów "Oko za oko, ząb za ząb" (choć
w wydaniu mojego męża byłoby to może raczej nawet "dwa zęby za ząb"). Poza
tym to przymuszanie synka do zabawy w wojsko, do grania w jakieś okropne gry
komputerowe... Wiem, że taki trochę jest teraz świat, ale czy trzeba się tak
do niego naginać? Kto z nas ma rację?
Rady czytelniczek
Wrażliwy nie znaczy przegrany
Coraz częściej można się spotkać z przekonaniem, że człowiek wrażliwy i
delikatny nie poradzi sobie w życiu, nie osiągnie sukcesu. Ale przecież
świat pełen jest ludzi wrażliwych i niekoniecznie są to życiowi
nieudacznicy. Z tego co pisze Ewa, wnioskuję, że jej synek jest dzieckiem
wrażliwym, posiadającym własne zainteresowania, które można rozwijać z
pożytkiem dla niego, rozwijając w nim chęć poznawania, nauki, nie narzucając
mu na siłę zainteresowań wg swojego uznania, takich jak gry komputerowe czy
zabawki militarne, do których nie ma przekonania. Uważam, że nie można na
siłę dziecka zmieniać, zmuszać go do zmiany zainteresowań. Może przecież
wyrosnąć na silnego człowieka, człowieka sukcesu, spełnionego, nie
pozbywając się przy tym delikatności i wrażliwości. Można bronić swojego
zdania, osiągać cele nie krzywdząc innych. Może właśnie tego powinniśmy
uczyć nasze dzieci, a nie zasady "ząb za ząb" ?
Anna Kocan
Dziecko ma prawo być sobą
Uważam, że synek ma prawo być sobą. Jedne dzieci są bardziej przebojowe,
inne mniej. Jedne kochają sport, inne muzykę, jedne matematykę, inne
filozofię. Dorośli też są różni. I dobrze, bo tak być powinno. Naginanie
dziecka do robienia czegoś niezgodnego z naturą, może mieć bardzo poważne
konsekwencje. Rodzice powinni kochać dzieci takimi jakimi są, nie zmuszać,
ale pokazywać różne możliwości, różne drogi wyboru. Pani mąż na pewno chce
wychować syna na "silnego faceta", ale ja uważam, że nie powinien kierować
się tym, co chce on, tylko tym czego chce jego synek, jaki jest, co lubi.
Inaczej może wychować człowieka nieszczęśliwego, który nie będzie wiedział
kim jest,
co potrafi, bardzo niepewnego siebie. Albo jeszcze gorzej - człowieka
agresywnego, który własne frustracje wyładowuje na kimś innym. A
najsmutniejsze jest to, że Pani mąż jest na najlepszej drodze do tego, aby
popsuć swoje stosunki z synkiem, wzbudzić w nim niechęć, a z czasem i gorsze
uczucia. To, że dzisiejsze czasy są takie, jakie są nie oznacza, że należy
się z tym pogodzić. To, że wiele osób dziś oszukuje, kręci, kradnie,
kombinuje-nie oznacza, że my mamy być tacy sami. Pani mąż interesował się
filozofią. Może należałoby zapytać: gdzie podziały się jego ideały,
zainteresowania. Czy nie jest tak, że to on jest słaby, iż dał się pokonać
przez życie, pogoń
za pieniądzem i odtrącił to w co wierzył. Czyż nie jest silnym ten, kto
wbrew wszystkiemu potrafi obronić swoje poglądy, swój punkt widzenia, niż
ten, kto rozwiązania problemów szuka w daniu w gębę lub daniu w łapę ? Co na
to odpowie ten współczesny, silny mężczyzna ? Jaki przykład da synowi ?
Uważam, że to pani ma rację i proszę tak trzymać, bo najważniejsze jest żeby
Pani synek wyrósł na szczęśliwego człowieka.
[Pokaż komentarze]
|
[Dodaj komentarz]
pochodzenie:
gazeta.pl |
|