|
|
Jak szukać pracy?
rozmawiał Paweł Nosowski
Z aplikacji przysyłanych przez absolwentów rzadko
wynika kim chcieliby być i co robić w przyszłości. A są to ważne dla
pracodawcy informacje. O błędach, które popełniają kandydaci do pracy i o
tym jak ich unikać rozmawiamy z Elżbietą Jędreas-Szubert, dyrektorem firmy
doradztwa personalnego Adecco.
Paweł Nosowski: Co sądzi pani o sytuacji absolwentów
na rynku pracy?
Elżbieta Jędreas-Szubert: Młodzi ludzie muszą sobie uświadomić jedną rzecz.
To nieprawda, że pracę można zdobyć tylko przez znajomości. Teraz to
przekonanie staje się coraz powszechniejsze. Młody człowiek musi raczej
zastanowić się nad tym, co może zrobić, aby zwiększyć swoje szanse i
wyeksponować własne umiejętności. Ważne jest, by myśleć pozytywnie. Z
drugiej strony absolwent musi się uzbroić w ogromną cierpliwość, bo może
szukać pracy bardzo długo. Czeka go również tytaniczna praca - wysyłanie
setek aplikacji.
Co więc trzeba robić?
- Firmy cały czas szukają pracowników, mają tylko dylemat, jak z tylu
kandydatów wyłowić tego właściwego. Dlatego młody człowiek powinien szukać
wszędzie - odpowiadać na ogłoszenia, dzwonić do firm, przychodzić do nich
osobiście, aplikować się w internecie. Warto sprawdzić każdą możliwość. Na
pracę trzeba czekać aktywnie - np. spróbować pracować czasowo. Warto też
zgłaszać się do firm na staż, nawet za darmo. Zdobyć doświadczenie, obycie.
Może wpadniemy pracodawcy w oko, a on potem będzie o nas pamiętał?
Porozmawiajmy teraz o konkretnych przykładach. Jakie błędy popełniają
najczęściej młodzi ludzie szukający pracy?
- Często się zdarza, że aplikacja nie jest skierowana do konkretnego
pracodawcy. Kandydat wysyła np. sto dokumentów według tego samego wzoru,
zmieniając tylko nazwę firmy. Radziłabym bardziej indywidualizować odbiorcę.
Pracodawca powinien mieć wrażenie, że zwracamy się tylko do niego. Młodzi
ludzie bardzo często mylą agencje doradztwa personalnego z pracodawcami.
Zadaniem firmy doradczej jest rekrutowanie pracowników, ale nie dla siebie,
tylko dla swoich klientów - firm.
Następną rzeczą, jaką można zarzucić absolwentom, jest to, że z ich
aplikacji nic nie wynika. Wiadomo tylko, jaką szkołę skończyli, a nie ma
informacji o tym, co chcą robić w przyszłości, jaki mają cel i do czego będą
dążyć. Kandydaci rzadko piszą, co już potrafią, a jeszcze rzadziej, jaką
umiejętność chcieliby rozwijać i czego się uczyć. Trzeba o tym wspomnieć,
ale nie może to być pobożne życzenie. To w pewnym sensie przyrzeczenie dane
pracodawcy.
Często zdarza się, że listy motywacyjne przybierają postać podań o pracę,
takich, jakie pisało się kilkadziesiąt lat temu. Ale trudno się temu dziwić.
W Polsce nie uczy się szukania pracy.
Na co jeszcze warto zwrócić uwagę?
- Zawsze trzeba pisać prawdę, mimo że wszyscy dookoła mówią nam, że
dokumenty muszą być najlepsze. Trzeba wyjść z założenia, że wszystkie dane
będą sprawdzane przez rekrutera. Jedne z najczęstszych przekłamań dotyczą
chociażby znajomości języków obcych, a to przecież bardzo łatwo sprawdzić.
Kandydat pisze np., że zna język dobrze, a potem na spotkaniu mówi, że dwa
miesiące nie miał z nim styczności i go zapomniał. Tak nie można, bo
zostaniemy zapamiętani negatywnie. Lepiej ubrać nasz życiorys i list
motywacyjny w ciekawą, interesującą formę niż w wymyśloną treść.
Dlaczego tak ważna jest rozmowa kwalifikacyjna?
- Z wielu powodów. Warto w niej uczestniczyć, nawet gdy nie mamy szansy na
pracę akurat w tej firmie. W trakcie takiego spotkania możemy się dużo o
niej dowiedzieć, np. czy za jakiś czas nie będzie przeprowadzać następnej
rekrutacji. Trzeba więc zawsze starać się zrobić jak najlepsze wrażenie na
osobie, która z nami rozmawia. Może przypomną sobie o nas przy kolejnym
naborze.
Jak więc zrobić to dobre wrażenie?
- Na rozmowę powinno się przyjść schludnie ubranym. Pierwsze wrażenie jest
bardzo ważne. Jeśli ktoś podpadnie na początku, to trudno mu się potem
wybronić. Mówić trzeba wyraźnie, jak najbardziej swobodnie. I przez cały
czas utrzymywać z rozmówcą kontakt wzrokowy. Osoba, która błądzi wzrokiem po
całym pomieszczeniu, wygląda jakby miała coś do ukrycia. Nie powinniśmy się
też rozgadywać się i "lać wody". Tylko same konkrety. To się ceni.
Zawsze też, gdy jesteśmy umówieni na rozmowę, a coś nagłego nam wypadnie,
należy zadzwonić, wyjaśnić sprawę i przełożyć spotkanie. Nie spóźniać się.
Ale co zrobić, jak mimo wszystko się nie uda? Wyglądaliśmy OK, byliśmy
elokwentni i nie zostaliśmy przyjęci.
- Nie zawsze skutkuje nawet najlepsza prezencja i elokwencja. Czasem może
zadziałać między rekruterem a kandydatem tzw. chemia i wybrana zostaje
osoba, która naprawdę niczym się nie wyróżnia. Tym bardziej że absolwenci są
podobni do siebie, podobnie mówią, podobne umiejętności mogą zaoferować. To
może błąd pracodawcy, że nie zawsze wybierze tego najlepszego kandydata, ale
chyba błąd nie do uniknięcia.
Z drugiej strony dla młodego człowieka, który wysyła dziesiątki aplikacji i
nie dostaje odpowiedzi, przychodzi na rozmowy i ciągle odpada, to tragedia.
Co wtedy robić? Mogę tylko radzić, by spróbował oderwać się od poszukiwania
pracy, gdzieś wyjechał. Warto też porozmawiać z kimś o swoim problemie, może
nawet z psychologiem. Ale to sprawa bardzo indywidualna.
[Pokaż komentarze]
|
[Dodaj komentarz]
pochodzenie:
gazeta.pl |
|