|
|
Język obcy w szkole
Czy można się nauczyć języka obcego w szkole, czy
koniecznie trzeba posyłać dziecko na dodatkowe lekcje? Fachowcy odpowiadają:
niekoniecznie, jednak pod warunkiem że lektor jest dobrze przygotowany do
pracy z dziećmi, na lekcjach nie nudzi, a uczniowie mają lekcje w małych
grupach.
Ala (pierwsza gimnazjalna) i Jarek (piąta klasa podstawówki) praktycznie od
pierwszej klasy podstawówki mają lekcje angielskiego. A jednak równolegle
chodzą na dodatkowe zajęcia opłacane przez rodziców.
Dlaczego? - Po pierwsze, zajęć w szkole jest zbyt mało, tylko dwie godziny
tygodniowo. Po drugie, nauczyciel, który ma z nimi zajęcia, jest słaby, z
wykształcenia jest geografem. Po trzecie, uczą się w kilkunastoosobowych
klasach, co oznacza, że nie na każdej lekcji są zauważeni przez pedagoga -
mówi Barbara Kamińska, ich mama.
Jej dzieci przez cztery lata miały prywatne zajęcia z nauczycielem
angielskiego, który przyjeżdżał do domu. Teraz chodzą do szkoły językowej na
warszawskich Jelonkach. Jarek chodzi tam dwa razy w tygodniu po półtorej
godziny, a Ala uczy się cztery godziny.
- I są zadowoleni - dodaje pani Barbara. - Bo lekcje nie są nudne, dużo się
bawimy - mówi Jarek. Na dodatkowe lekcje, dwa razy w tygodniu po godzinie,
chodzi też Ola z czwartej klasy. - Bo lekcji w szkole jest zbyt mało -
krótko wyjaśnia ojciec dziewczynki.
Wiele zależy od nauczyciela
Katarzyna Włodarek, kierownik działu nauczania języków obcych w Lingwiście,
mówi: - Oczywiście, że języka można się nauczyć w szkole! Ale wszystko
zależy od kwalifikacji nauczyciela. Niestety, w większości szkół lektorzy
nie mają odpowiedniego przygotowania.
Dlaczego? Szkoły ciągle cierpią na brak nauczycieli zachodnich języków
obcych, do pracy w oświacie zniechęcają ich niskie pensje, a ostatnio także
wymagania stawiane przez dyrektorów. Nauczyciele języków muszą nie tylko
dobrze znać język, ale także mieć przygotowanie pedagogiczne.
Jeszcze kilka lat temu szkoły cierpiały na nadmiar rusycystów. Wielu
postanowiło się więc przekwalifikować i douczyć np. angielskiego, do którego
brakowało lektorów. W szkołach - jak meteoryty - pojawiali się też studenci,
którzy najczęściej uczyli rok, dwa i odchodzili do innej, zwykle znacznie
lepiej płatnej pracy. Trudno było ich zatrzymać w szkole. Dlatego uczniowie
ciągle narzekali, że nauczyciele się zmieniają.
Kierujmy się zdrowym rozsądkiem
Psychologowie, których zapytaliśmy, kiedy i na ile zajęć pozaszkolnych radzą
posyłać dziecko, nie odkrywają nic nowego.
- Trzeba kierować się zdrowym rozsądkiem, nie zarżnijmy dziecka, zostawmy mu
trochę luzu. Nie dopasowujmy zajęć do naszych niespełnionych ambicji -
mówią. Jeśli sami mimo ambicji nie zostaliśmy świetnymi narciarzami albo
poliglotami, nie starajmy się na siłę wytrenować do tego naszych dzieci.
Dobierajmy zajęcia w zależności od ich zdolności i zainteresowań - mówią.
- Najlepiej efektywnie uczyć się języka od pierwszej klasy szkoły
podstawowej, ale nie od przedszkola - uważa Katarzyna Włodarek. - Minimum
dwie godziny tygodniowo w podstawówce i gimnazjum. Nieco więcej w liceum.
Większość publicznych szkół jest przeładowana. W klasie jest i po 30
uczniów. Zasada jest taka - klasy na lekcjach języków obcych, wf.,
informatyki powinny być dzielone. Warunek podziału to minimum 26 uczniów w
klasie. Ale i tak nie wszędzie jest to możliwe, bo brakuje nauczycieli.
- Lepiej uczyć się języka w niewielkich grupach, do dziesięciu osób, aby
aktywnie uczestniczyć w zajęciach. Dziecko nie powinno mieć szansy chowania
się za plecami kolegów - dodaje Katarzyna Włodarek.
Najlepiej oczywiście mieć kontakt z językiem często, w grupie i
systematycznie.
Tak jak np. w niepublicznej podstawówce i gimnazjum Fundacji "Pro Futuro".
Klasy są małe 12-13-osobowe. A do tego... - Uczniowie od pierwszej klasy
szkoły podstawowej mają po pięć godzin lekcji, od czwartej klasy
rozpoczynają naukę drugiego języka, a w gimnazjum mają po trzy lekcje
tygodniowo dwóch języków - mówi Wiesława Churawska, dyrektorka szkoły. I gdy
dodamy, że szkoła ma dobrych lektorów, to może przynosić to efekty. -
Uczniowie już po szkole podstawowej potrafią się komunikować, mogą jechać na
wakacje do Anglii. Nie muszą chodzić na dodatkowe lekcje - dodaje pani
dyrektor.
Wiadomo, że nie wszyscy mogą się uczyć w tak komfortowych warunkach.
W ofercie warszawskich szkół językowych są kursy, w ramach których nauka
trwa po osiem godzin pięć razy w tygodniu, i takie, gdzie lekcja odbywa się
raz w tygodniu.
Metodycy uważają, że na początkowym etapie nauki im więcej lekcji
tygodniowo, tym lepiej. Nie należy jednak przesadzać. Ideałem będzie więc
kurs dwa-trzy razy w tygodniu po dwie godziny lekcyjne. Nie zapominajmy
jednak, że aby dobrze poznać język obcy, trzeba mieć z nim ciągły kontakt.
Nie tylko odrabiać zajęcia domowe - rozwiązywać ćwiczenia, ale także oglądać
programy telewizyjne w języku, którego się uczymy, powtarzać słówka, czytać
zagraniczną prasę.
A gdy mamy mniej lekcji, starajmy się mnożyć sytuacje, w których będziemy
używać języka. Niekiedy wystarczy np. rozmowa ze znajomym obcokrajowcem w
czasie spotkania towarzyskiego.
A jednak w grupie
Wśród osób uczących się języka panuje przekonanie, że najbardziej
wartościowe, choć droższe, są lekcje indywidualne. Można na nich najwięcej
skorzystać, bo cała uwaga nauczyciela skierowana jest na jednego ucznia. To
prawda, ale lekcje grupowe mają wiele innych zalet.
- W grupie łatwiej się komunikować, można sobie wzajemnie pomagać, nauka
przynosi więcej radości. Poza tym z czasem stały się nudne, zresztą o czym
może dyskutować nastolatek z dorosłym nauczycielem - uważa matka
piątoklasisty, która zrezygnowała z kosztownych lekcji indywidualnych na
rzecz grupowych.
Grupa działa mobilizująco. Uczniowi nie wypada nie odrobić pracy domowej,
kiedy wszyscy oddają kartki z rozwiązanymi zadaniami. Zdaniem niektórych
metodyków lekcje z innymi osobami mają szczególne znaczenie w początkowym
etapie nauki. Można wtedy obserwować, jak mówią koledzy, uczyć się na ich
błędach. Poza tym słyszymy wtedy różną wymowę tych samych słów, co zbliża
warunki w klasie do środowiska naturalnego. Jedni mówią wyraźniej, inni
mniej, głośniej lub ciszej, z różnym akcentem. Jeśli nauczymy się ich
rozumieć, poradzimy sobie także za granicą.
[Pokaż komentarze]
|
[Dodaj komentarz]
pochodzenie:
gazeta.pl |
|