|
|
Coraz mniej uczniów chce uczyć się języka
francuskiego
Renata Czeladko
W częstochowskich szkołach zanika język Moliere'a
- alarmują nauczyciele francuskiego. - Trzeba to zmienić, bo tym językiem
mówi Unia - przestrzegają.
- Już jedna osoba przyszła na lekcję - cieszy się pani Małgorzata Jackowska,
nauczycielka francuskiego w II LO im. R. Traugutta. Specjalnie na zajęcia
założyła czerwoną apaszkę, takiego samego koloru buty, bluzkę w biało
niebieskie paski i białą spódnicę. - Ważne szkolne wydarzenia związane z
francuskim podkreślam strojem w barwach narodowych Francji - wyjaśnia.
Cóż to za okazja? Razem z Anną Janosik, nauczycielką z Zespołu Szkół im. Wł.
Reymonta przygotowały w "Traugucie" lekcję dla gimnazjalistów, chcących
uczyć się w szkole średniej francuskiego.
Trudny i nudny?
Lekcja miała być eksperymentem. Odpowiedzieć na pytanie: czy rzeczywiście,
tak jak sądzą nauczycielki, francuski jest w mieście mało popularny? Pokazać
uczniom, że na co dzień używają francuskich słów. - Ten język w mieście
zanika. Z roku na rok maleje liczba chętnych do nauki francuskiego. Pokutuje
pogląd, że francuski jest trudny. I że praktyczniej uczyć się niemieckiego,
bo można tam wyjechać do pracy - dzieliły się swymi uwagami romanistki.
Delegatura kuratorium oświaty potwierdza słowa nauczycielek.
Głos rodziców
Francuskiego nie uczy chyba żadna miejska podstawówka. - Od lat nie było
takiej potrzeby. Dzieci uczą się angielskiego lub niemieckiego. Rodzice
uważają, że te języki są przydatniejsze - mówi Grażyna Trąbczyńska,
dyrektorka SP nr 7.
Gimnazja, w których jest (ale tylko jako dodatkowy przedmiot), można
policzyć na palcach jednej ręki. - To rodzice wybierają język. Nikt nie
wymienia francuskiego. Choć go proponujemy. Nawet coraz rzadziej chcą, by
dzieci uczyły się niemieckiego. Króluje angielski. Dlaczego? Jeden z
argumentów brzmi, że to język internetu - mówi Alina Rak, dyrektor Gimnazjum
nr 4.
W szkołach średnich jest lepiej. Ale np. w Zespole Szkół Technicznych i
Ogólnokształcących im. S. Żeromskiego naukę francuskiego deklaruje jedynie
30 proc. kandydatów.
- Nie kwestionujemy, że ważny jest angielski i niemiecki. Ale francuski to
język dyplomacji i Unii Europejskiej. A zachodnim standardem jest, że
człowiek wykształcony zna przynajmniej trzy języki - mówią romanistki.
Francuskie jaskółki
Na lekcję w "Traugucie" przyszły trzy osoby. Żadna wcześniej nie uczyła się
francuskiego. Kamil z Gimnazjum nr 12 bał się, że będzie odpytywanie. -
Opanowałem niemiecki i angielski, chcę teraz poznać francuski - mówił.
Karinie z "siódemki" podoba się brzmienie języka. A Paulina z "czwórki"
myśli, że język przyda jej się w przyszłości: - Wchodzimy do Unii. W
Brukseli wszyscy mówią po francusku. Chciałabym w przyszłości móc się
porozumieć - uzasadniała uczennica.
W przyszłym roku szkolnym pani Małgorzata i pani Anna zamierzają zrobić
tournee po gimnazjach. - Widać, że niektórzy uczniowie rozumieją potrzebę
nauki francuskiego. Może jeszcze kogoś przekonamy. Dotrzemy do rodziców -
snują plany.
Paweł Klimek, sekretarz miasta:
Moja przygoda z językiem francuskim zaczęła się jakieś
30 lat temu. Uczyłem się go w "Traugucie". Tak mnie zauroczył, że skończyłem
romanistykę na Uniwersytecie Śląskim. Dlaczego warto poznawać francuski?
Jest językiem urzędowym Unii Europejskiej i Organizacji Narodów
Zjednoczonych. To język dyplomacji. W nim na przykład sporządzane są
orzeczenia trybunału sprawiedliwości przy Unii Europejskiej. Tym językiem
mówi blisko 200 milionów ludzi na świecie. Dlaczego jest mało popularny w
Częstochowie? Rzeczywiście w mieście jest dużo niechęci do francuskiego.
Może pokutuje mit, że jest to język elit, który jest trudny i zarezerwowany
dla bogatych arystokratów?
Gdzie możemy porozumieć się po francusku?
Na przykład: we Francji, Belgii, Szwajcarii, Luksemburgu, Kanadzie, Tunezji,
Maroku, Algierii.
[Pokaż komentarze]
|
[Dodaj komentarz]
pochodzenie:
gazeta.pl |
|