|
|
Angielski na drutach
Kurs językowy, coś, czego - zdawałoby się - nie można
sobie wyobrazić bez fizycznego kontaktu z nauczycielem, można odbyć w
Krakowie bez ruszania się sprzed domowego komputera. Na taki pomysł wpadli
pracownicy Fundacji Kolegium Języków Obcych Uniwersytetu Jagiellońskiego
Leszek Olszański:
Nauka języka przed komputerem, bez wychodzenia z domu - to brzmi
interesująco, choć może budzić nieufność.
Leszek Bajkowski, anglista, pracownik FNKJO Uniwersytetu Jagiellońskiego:
Głównie dlatego, że w naszym kraju ten typ nauki na razie raczkuje. W USA,
Australii czy Japonii kursy on-line oraz podobnego rodzaju nauczanie, zwane
też asynchronicznym, staje się powoli mocnym filarem wielu ofert
edukacyjnych. Naturalnie większość kursów tego rodzaju jest tematycznie
związana z nowymi technologiami, np. z tworzeniem stron internetowych,
programowaniem, itp. Obecnie coraz częściej zaprzęga się komputery i sieci
także do nauki języków obcych. Nauka przebiega, z reguły, z udziałem
specjalnego oprogramowania. Po podaniu hasła dostępu uczniowie otrzymują do
dyspozycji zbiór interaktywnych ćwiczeń, wspartych ilustracjami, plikami
dźwiękowymi, a nawet filmowymi. Z drugiej strony nauczyciel ma do swojej
dyspozycji narzędzie pozwalające mu dokładnie kontrolować, jaką partię
materiału student już opracował, ile razy odwiedzał daną stronę, jakie
wyniki osiągnął w ćwiczeniach. Innymi popularnymi elementami nauki w takim
trybie są wideokonferencje oraz wykorzystanie popularnych technologii jak
e-mail, czat i strony WWW.
Fundacja NKJO przymierza się do takiej formy edukacji na odległość. Jednak
na razie nasze kursy, a w zasadzie internetowe lekcje prywatne, są znacznie
mniej skomplikowane technicznie. Wystarczy wymiana plików oraz listów
elektronicznych pomiędzy uczniem a nauczycielem. Pliki te zawierają teksty,
ćwiczenia gramatyczne, nagrania dźwiękowe, wypracowania pisane przez
studentów, uwagi i - co bardzo ważne - szczegółowe uwagi, porady i poprawki
nauczyciela.
Nauka korespondencyjna istnieje już od dawna, jednak uchodzi za niezbyt
efektywną. Podobnie jak komputerowe programy edukacyjne, które mogą co
najwyżej wspomagać, a nie zastępować zwykły kurs.
- Program komputerowy jak najbardziej może zastąpić zwykły kurs, choć jego
efektywność będzie zależała od pracowitości, samozaparcia oraz celów, jakie
przyświecają uczącemu się w ten sposób. Natomiast niepowodzenie kursów
korespondencyjnych bierze się między innymi stąd, że brakuje w nich
interakcji pomiędzy uczniem a (niewirtualnym) nauczycielem . - Nie ma
możliwości na bieżąco zadawania pytań, dostosowania materiału do swojego
gustu i zainteresowań. W naszym wypadku student nigdy nie jest pozostawiony
sam sobie i ma wpływ na kształt swojej nauki. Ta metoda nauki nie jest dla
nauczyciela ani trochę mniej pracochłonna od tradycyjnego prowadzenia kursów
czy prywatnych korepetycji.
Dlaczego ludzie decydują się uczyć języka w ten niecodzienny sposób?
- Powodów może być wiele. Po pierwsze - brak czasu i możliwości dostosowania
się do rytmu nauki. Ktoś jest zbyt zabiegany, by regularnie meldować się na
zajęciach o ustalonej godzinie, a do komputera można usiąść zawsze. Można
przerobić całą lekcję za jednym razem, można podzielić ją sobie na
fragmenty. Można się uczyć w domu albo w pracy. Dla wielu kursantów,
szczególnie osób dorosłych, pracujących, to wygodniejsze rozwiązanie. Lekcja
nie przepada, gdy obowiązki służbowe zatrzymają uczącego się godzinę dłużej.
Nauka na odległość likwiduje też zahamowania psychologiczne. Starsza osoba
może mieć opory przed zapisaniem się na zajęcia wraz z młodzieżą, która
dominuje na językowych kursach. Osoba nieśmiała może łatwiej przełamać obawę
przed zadaniem pytania. Nierówny poziom studentów w grupie nie stresuje
słabszych. Uczeń mający kłopoty z rozumieniem ze słuchu może odtwarzać plik
dźwiękowy z zadanym tekstem dotąd, aż samodzielnie go zrozumie. To w końcu
doskonałe wyjście dla osób niepełnosprawnych, dla których regularne
wycieczki na kursy są uciążliwe lub niemożliwe.
Czy jednak uczniowie są w stanie poważnie potraktować kurs, w którym nie
ma nauczyciela? Czy nie wyląduje on w szufladzie?
- To nie tak. Nauczyciel jest tu jak najbardziej obecny. Kiedy uczeń nie
odzywa się w umówionym terminie, wysyłam pytanie, co się stało. Z reguły
przynosi to błyskawiczny efekt. Natomiast fakt, że uczeń nie styka się z
nauczycielem osobiście, eliminuje wiele utrudnień, jak choćby osobiste
"niedopasowanie charakterów". Jeśli nauczyciel nie wzbudzi sympatii ucznia,
często odbija się to niekorzystnie na wynikach nauki. Tutaj nauczyciel
pozostaje mentorem i opiekunem pozbawionym osobistych wad. Zarówno
nauczyciel jak i uczeń skupiają się po prostu na nauce.
No, dobrze, ale umiejętności konwersacyjnych raczej tym sposobem nie
rozwiniemy.
- Rzeczywiście, nie ma okazji, aby porozmawiać (internetowy czat jest tylko
substytutem, nie obejmuje przecież wymowy). Internet jest więc na razie
medium głównie tekstowo-obrazkowym. Ta metoda zdaje egzamin, gdy chcemy
opanować reguły gramatyczne, zgłębić słownictwo, poprawić sprawność
czytania, sprawność rozumienia ze słuchu. Dobrze sprawdza się też podczas
przygotowań do egzaminów na różnego rodzaju certyfikaty, wymagające - z
reguły opanowania pewnego zasobu słów i zwrotów. Nauka "przez internet"
nadaje się dla każdego i na każdy poziom zaawansowania, ale polecałbym ją
szczególnie osobom już znającym podstawy języka.
[Pokaż komentarze]
|
[Dodaj komentarz]
pochodzenie:
gazeta.pl |
|