|
|
Gdzie ma się uczyć dziecko z zespołem
nadpobudliwości?
Ziemowit Nowak
- Gdzie ma się uczyć nasze dziecko? Żadna szkoła go
nie chce, a rówieśnicy nie akceptują - mówią zrozpaczeni rodzice 12-letniego
Adama. Chłopiec cierpi na ADHD - jest inteligentny, nieźle się uczy, tylko
strasznie rozrabia.
"Zespół hiperkinetyczny z nadpobudliwością" (ADHD) to zaburzenie, które
według dziecięcych psychiatrów występuje u 12 proc. chłopców i 6 proc.
dziewcząt. Do niedawna takich dzieci w ogóle nie leczono, zrzucając winę na
złe wychowanie. Obecnie stosuje się psychoterapię i leki.
- Uważam, że w zwykłej szkole mój syn tylko cierpi, a inne dzieci nie mogą
się przez niego normalnie uczyć. Wiem, że ich rodzice się skarżą, ale co
zrobić? Gdzie mam go posłać? - pyta zrozpaczona mama Adasia.
Chłopak uczy się w VI klasie jednej z kieleckich podstawówek. Często nie
jest w stanie wysiedzieć w ławce nawet 15 minut. Chodzi po klasie, zrzuca
innym dzieciom zeszyty na podłogę, potrafi niegrzecznie odezwać się nie
tylko do innych uczniów, ale i nauczycieli. Zwracanie mu uwagi powoduje
odwrotny skutek - zachowuje się jeszcze bardziej nieznośnie. To typowe
objawy ADHD.
W czwartej klasie, po wielu skargach rodziców innych uczniów, przeniesiono
Adama do równoległej klasy. Teraz skarżą się rodzice klasy, w której się
znalazł.
- Najlepiej byłoby, gdyby taki uczeń trafił do klasy integracyjnej. Owszem,
dobrze się uczy, jest inteligentny, ale co mamy robić, jak przychodzą do nas
rodzice innych uczniów, żeby przynajmniej na pół roku ich dzieci odpoczęły
od tego trudnego dziecka - mówi dyrektorka szkoły, do której chodzi Adam.
Chłopak leczy się u specjalistów, ma zaświadczenia o zespole ADHD i
orzeczenie o niepełnosprawności. Rodzice Adama w V klasie próbowali
przenieść go do szkoły integracyjnej przy ul. Jasnej. - Usłyszałam, że nie
ma miejsc - mówi matka.
Potwierdza to dyrektorka Zespołu Szkół Integracyjnych przy ul. Jasnej Maria
Zamorowska: - Nie było miejsc i nie ma w dalszym ciągu. W gimnazjum będzie
jeszcze trudniej, bo mamy tylu absolwentów naszej podstawówki, ile miejsc.
Nie wiem, jak się ułoży sytuacja w przyszłym roku.
Dyrektor Zamorowska dodaje, że wprawdzie ma kilkoro uczniów z ADHD, ale
obecnie poradnie psychologiczno-pedagogiczne nie uznają tego schorzenia za
wystarczające do skierowania do szkoły integracyjnej.
Agata Horecka-Lewitowicz, kierownik Poradni Zdrowia Psychicznego dla Dzieci
w Kielcach, jedynej takiej placówki w województwie uważa, że dzieci z ADHD
nie byłyby takim problemem, gdyby szkoły dobrze były przygotowane do pracy z
takimi uczniami. - Wiedza o tym schorzeniu wśród nauczycieli i dyrekcji w
Kielcach jest na średnim poziomie - przyznaje doktor. Każdego roku trafia do
niej około 50 dzieci z ADHD. - Jeżeli objawy tego zaburzenia są bardzo
nasilone, to takie dziecko nie powinno chodzić do szkoły masowej. Najlepszym
rozwiązaniem jest szkoła integracyjna - uważa dr Horecka-Lewitowicz.
Dobre efekty w leczeniu ADHD przynosi grupa wsparcia, ale takiej w Kielcach
nie ma.
Póki co, Adam (przyp. imię chłopca zostało zmienione)
zostanie w starej szkole. Jeśli rodzice będą się skarżyć, zostanie po raz
kolejny przeniesiony do innej klasy. Potem jak wiele innych dzieci z ADHD,
trafi do zwykłego gimnazjum w swoim rejonie, które nie może odmówić jego
przyjęcia. I wtedy rodzice jego nowych kolegów będą się skarżyć, że Adam
rozbija lekcje i ich dzieci nie mogą się normalnie uczyć. I będę mieli
rację. Dyrekcja gimnazjum pewnie przeniesie go do innej klasy i tak dalej, i
tak dalej....
Tylko dlaczego, ta historia nie ma szczęśliwego zakończenia.
[Pokaż komentarze]
|
[Dodaj komentarz]
pochodzenie:
gazeta.pl |
|